Reklama
REKLAMA
  • Moja "herbaciana pasja"...

    July 30, 2010 7:32 PM jasmin-Justyna Stempień

    J.S: Pani Beato! Ukończyła Pani geografię na Uniwersytecie Łódzkim. Czy w przyszłości chciałaby Pani pracować w tym zawodzie? A może studia są tylko swoistym zabezpieczeniem na wypadek ewentualnych niepowodzeń w biznesie?

    Beata Kuleczko*: Jak większość absolwentów chciałabym pracować w zawodzie i – jak to większości – na razie się to nie udało. Od pierwszego roku studiów bardzo zainteresowałam się kartografią i nie ukrywam, że mam w planach zdobyć tytuł magistra o tej specjalizacji. Nie myślę o swoich studiach jak o zabezpieczeniu – wybrałam geografię z powodu pasji do podróży i szacunku do natury. Nie potrafiłabym studiować czegoś, co mnie nie interesuje, męczyć się kilka lat, tylko po to, aby mieć 'wyjście awaryjne' i w znienawidzonej pracy utknąć do końca życia.

    J.S.: Czy zawsze marzyła Pani o założeniu własnej działalności gospodarczej? Kiedy i jak narodził się pomysł, by założyć własną firmę zajmującą się sprzedażą herbat i kaw?

    B.K.: Nie marzyłam o tym, aczkolwiek obserwując to, co się obecnie dzieje na rynku pracy, człowiek zaczyna ufać tylko sobie, a wtedy już prosta droga do bycia własnym szefem. Nasze herbaty – bo to główny produkt, który oferujemy – pijemy już od około dwóch lat. Były przez nas przywożone zza granicy między innymi jako upominki dla bliskich i oczywiście na własny użytek. Od tamtej pory sami przekonaliśmy się o jakości, smakach czy działaniu herbat, sporo czytaliśmy na ich temat, korespondowaliśmy bezpośrednio z eksporterami. Jednocześnie usiłowałam znaleźć stałą pracę – także w swoim wyuczonym zawodzie – niestety, bez rezultatu. I w tej chwili nastąpił przełom – dzięki naszej wiecznie niezaspokojonej wiedzy, dzięki kontaktom, które nawiązaliśmy, otrzymaliśmy propozycję wprowadzenia naszych herbat na rynek polski.

    J.S.: Czy wcześniej była Pani miłośniczką picia i „kolekcjonowania” różnych rodzajów ekskluzywnych herbat?

    B.K.: Paradoksalnie nigdy nie kolekcjonowałam herbat. A wręcz przeciwnie - zawsze dziwiło mnie jak można kupować je na wagę. Wydawało mi się, że nie ma tam żadnej gwarancji ani jakości, ani pochodzenia, a sprzedawca nawet nie wie, skąd dana herbata pochodzi. Kiedy wszyscy wokół wychwalali herbaty na wagę, jakoś nie potrafiłam się do tego przekonać. Ale jednocześnie już od czasów szkoły średniej szukałam czegoś oryginalnego, swojego ulubionego smaku. Często chodziłam natomiast do herbaciarni – polecam głównie jedną w Zgierzu pod Łodzią – wspaniały klimat, ciekawie urządzony lokal, przemiła obsługa. Wolałam raczyć się gotowym naparem, przygotowanym przez fachowca, niż ryzykować ewentualne zepsucie smaku po przygotowaniu w domu.


    J.S.: We współczesnym społeczeństwie panuje moda na picie zimnych i gazowanych napojów, które nie tylko są niezdrowe, ale także niszczą nasze kubki smakowe. W krajach azjatyckich natomiast picie herbat to zarówno rytuał, jak i filozofia życia. Czym dla Pani jest picie herbaty o niespotykanym smaku?

    B.K.: Jestem młodą osobą i odpowiedź na to pytanie pewnie zabrzmi wyniośle, ponieważ ludzie w moim wieku, w obecnych czasach, wiecznie gdzieś pędzą, chcą jak najszybciej i najłatwiej zbić majątek. Staram się nie powielać takiego wizerunku. Owszem, firma powstała również z poczucia misji. Chcemy uświadamiać Polaków, że możliwe jest zakupienie produktu oryginalnego w 100%, bez żadnego ryzyka, o bardzo wysokiej jakości i ekonomicznego w użytkowaniu. Jednak przede wszystkim chodzi o rozpowszechnianie zdrowego trybu życia, propagowanie naturalnej herbaty, o wyłącznie naturalnych dodatkach, która wspaniale działa na organizm, a do tego każdy może znaleźć smak dla siebie. Nasze społeczeństwo czasami nadmiernie korzysta z zachodnich wzorców, ale niestety, mamy tendencję do kopiowania tego, co nam szkodzi. Warto zauważyć, że w zachodniej Europie herbata jest popularnym napojem również latem. Z założenia – ciepły napój szybciej ugasi pragnienie niż sztucznie słodzony i zimny. Ponadto, takie właśnie napoje mogą źle wpływać na nasze gardła przy wysokiej temperaturze.

    J.S.: Na jakie trudności natrafiła Pani przy rozpoczęciu swojego biznesu? Jak udało się Pani je pokonać?

    B.K.: Początki każdego biznesu są trudne: czy to problemy ze znalezieniem odpowiedniego lokalu, kłopoty finansowe czy też nietrafiony pracownik. Na szczęście dobrze przemyślany biznesplan oraz wsparcie doświadczonych osób uchroniło nas przed większymi trudnościami.

    J.S.: Ile lat prowadzi już Pani własny biznes? Jak ocenia Pani te lata?

    B.K.: Własną firmę prowadzę niespełna rok. Mogę śmiało powiedzieć, że był to dla mnie rok przełomowy, gdyż podjęłam się niełatwego, nowego, ale niezwykle ciekawego wyzwania. Początkowy zapał nie minął – a wręcz przeciwnie, ciągle jestem pełna pasji, zaangażowania. Cały czas chciałabym udoskonalać moja firmę i wprowadzać nowe pomysły i rozwiązania. Nieustannie pogłębiam moją wiedzę na temat herbat i ich produkcji, aby stanowić wiarygodne źródło informacji dla klienta i móc odpowiedzieć na każde pytanie. Wierzę również, iż moje herbaty to przyszłościowy produkt na polskim rynku. Jestem otwarta na przedyskutowanie każdego rodzaju współpracy.

    J.S.: Na jakim terenie działa Pani firma? Czy zatrudnia Pani pracowników do pomocy czy sama realizuje Pani wszystkie zamówienia?

    B.K.: Firma działa we Wrocławiu, jednak nasze herbaty dotarły również do Lubina, Głogowa, Zielonej Góry czy nawet Warszawy, Łodzi i Rudy Śląskiej, ponieważ poza zakupami w naszym sklepie, można złożyć zamówienie za pośrednictwem maila lub znaleźć nas na Allegro. W tej chwili sama skupiam się na pracy, jednak bardzo pomaga mi narzeczony.


    J.S.: Jaka atmosfera panuje w Pani sklepie? Czy klienci mają możliwość spróbowania na miejscu herbaty/kawy?

    B.K.: Sklepik nie jest duży, jednak przytulny i cichy – mimo, iż jest położony przy ruchliwej trasie. Jesteśmy zawsze do dyspozycji naszych klientów i chętnie opowiadamy o produktach, które oferujemy. Niestety nasz obecny lokal nie pozwala na wprowadzenie degustacji lub otwarcia herbaciarni z prawdziwego zdarzenia, ale cały czas pracujemy nad tym. Jest to nasz kolejny cel, do którego realizacji dążymy.


    J.S.: Co, według Pani, jest najważniejsze w prowadzeniu tego typu biznesu? Czy pasja, zainteresowanie "herbacianymi inspiracjami" wystarcza, by utrzymać się na tak konkurencyjnym rynku?

    B.K.: Konkurencyjność jest rzeczą pozytywną – dzięki temu klient może dokonać wyboru, nie jest skazany na jedną markę. Sama pasja nie wystarczy do utrzymania się firmy, aczkolwiek jest bardzo dużym plusem, nie tylko dla klienta, który zawsze jest kompetentnie poinformowany – również dla pracujących: przecież wspaniale jest połączyć zainteresowania z pracą. Poza pasją praca, praca i jeszcze raz praca oraz otwartość i szczerość w stosunku do ludzi.

    J.S.: Czy często pracuje Pani w swoim sklepie jako sprzedawczyni? W jaki sposób stara się Pani zachęcić klientów do wypróbowania wyszukanych i rzadko spotykanych gatunków herbat i kaw?

    B.K.: Sprzedaję w swoim sklepie najczęściej jak mogę – jest to dla mnie przyjemność i możliwość przekazania mojej wiedzy. Poza tym uważam, że bezpośredni kontakt z klientem pozwala na budowanie zaufania do danej firmy. Ponadto, rozmowy z klientami często są dla mnie inspiracją do dalszej pracy i nowych pomysłów. Zawsze jako argument na pierwszym miejscu stawiam zdrowie – wszyscy wiedzą, że zielona herbata świetnie wpływa na zdrowie, jednak już mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że nie może to być byle jaka herbata. Ważne jest również uświadomienie klientowi faktu, iż wysoka jakość herbaty, wpływa także na jej ekonomiczne użytkowanie. Staram się zwracać uwagę na bardzo ważne czynniki, którymi powinni się kierować klienci przy zakupie herbaty: jednolita frakcja, czy stuprocentowa gwarancja pochodzenia. Nasze herbaty pakowane są bezpośrednio na Sri Lance, drugi raz mają styczność z powietrzem dopiero w domu klienta. Smak herbaty jest także istotny, kiedy ktoś przykładowo chce się przekonać do herbaty zielonej. Zacytuję jedną z naszych stałych klientek: „Wasze herbaty mają bardzo dobrą korelację między zapachem i smakiem”.


    J.S.: Co daje Pani najwięcej satysfakcji w prowadzeniu firmy? Składanie zamówień, sprzedaż czy może zadowolenie klienta z każdej wypitej filiżanki naparu?

    B.K.: Bardzo cieszy mnie, kiedy klient podziękuje za rzetelne informacje lub często powraca i wypytuje o nasze herbaty. Za punkt honoru stawiam sobie odpowiednią prezentację i przedstawienie jak największej ilości informacji, więc takie słowa i zainteresowanie są bardzo satysfakcjonujące. Najważniejsze, aby klient był zadowolony.


    J.S.: Kto, Pani zdaniem, lepiej realizuje się w zawodzie handlowca – kobiety czy mężczyźni? Jakie cechy specyficzne dla kobiet, pozwalają im osiągać sukcesy w prowadzeniu własnego biznesu?

    B.K.: Myślę, że w jakimś stopniu zależy to od asortymentu, jednak znam kobiety, które prowadzą firmy, zajmujące się mechaniką samochodową czy reklamą i dają sobie świetnie radę w ich zarządzaniu. Wszyscy wiedzą, że kobiety mają silniejszą psychikę od mężczyzn, a handel jest specyficzną działalnością, w której cały czas ma się kontakt z klientem i, bądź co bądź, wpływ na jego wydatki, więc należy być cierpliwym i pomocnym.

    J.S.: Czy spotkała się Pani kiedykolwiek z objawem dyskryminacji w biznesie z racji tego, że jest Pani kobietą? Jeżeli tak, to w jaki sposób zostało to okazane?

    B.K.: Osobiście nie spotkałam się z przejawami dyskryminacji z racji mojej płci. Uważam jednak, że w większości przypadków taki stosunek do kobiety może mieć tylko druga kobieta, niestety panie takie bywają. A jeśli chodzi o dyskryminację ze strony mężczyzn – sądzę, że jest bardziej widoczna na wysokich stanowiskach, do których i tak rzadko jakaś kobieta dociera. Niestety.

    J.S.: Prowadząc własną firmę musimy być przygotowani zarówno na osiąganie sukcesów, jak i porażek. Proszę wskazać dwa największe sukcesy zawodowe, jakie udało się do tej pory osiągnąć Pani firmie i jedną taką porażkę. Czy porażki mają dla Pani siłę motywującą, czy raczej demobilizacyjną?

    B.K.: Porażki działają na mnie jak płachta na byka, czyli drażnią, ale tylko początkowo. Potem dostaję przysłowiowego 'kopa' i szukam sposobu na rozwiązanie sprawy. Szczerze powiedziawszy dla mnie każdy przekonany klient, każda osoba, która zaufa moim radom, która powróci z uśmiechem na ustach – jest dla mnie sukcesem. Więc takich sukcesów będzie więcej niż dwa. Natomiast jako małą porażkę zaliczam negatywnie rozpatrzony wniosek o stoisko w jednym z centrów handlowych we Wrocławiu. Początkowo wszystko układało się po naszej myśli, jednak na koniec potraktowano nas niezbyt sympatycznie – mimo, że była to dla nas spora szansa, o czym jawnie informowałam. Jednak taka już egzystencja młodych, ambitnych ludzi...


    J.S.: Czy prowadzenie własnej firmy i osiąganie sukcesów przeszkadza Pani w wykonywaniu codziennych obowiązków w domu? Czy zgadza się pani z powszechnym przeświadczeniem, że tylko samotna kobieta może osiągać sukcesy, prowadząc indywidualny biznes?

    B.K.: To prawda, mam mniej czasu do dyspozycji, jednak stereotyp z Pani pytania, moim zdaniem, kompletnie nie ma racji bytu. Istnieją kobiety, które im więcej posiadają zajęć, tym lepiej potrafią zorganizować swój czas, a co za tym idzie, również chwile spędzone w domu. Sama zaliczam się do tego grona, więc nie narzekam na natłok spraw. Uważam również, że kobieta niegdyś pracująca, a obecnie pozostająca w domu z dziećmi lub z innego powodu, wręcz powinna znaleźć cos dla siebie i zarządzać firmą w domowym zaciszu, w innym wypadku może poczuć się odrzucona i niepotrzebna.

    J.S.: Jaką radę mogłaby dać Pani innym kobietom, które, tak jak Pani, mają w sobie potencjał, ale boją się pracować „na własny rachunek”?

    B.K.: Strach jest zrozumiały, jednak dobrym rozwiązaniem jest złożenie wszystkich dokumentów i postaranie się o dofinansowanie z lokalnego Urzędu Pracy. W tej chwili takie dotacje sięgają około 20 tysięcy złotych, ponadto opłaty ZUS są ulgowe przez pierwsze dwa lata prowadzenia działalności. Wystarczy utrzymać firmę przez rok, aby dotacja była bezzwrotna – a proszę uwierzyć, praca na własny rachunek sprawia, że czas pędzi jeszcze szybciej. Po tym czasie decyzja o zamknięciu lub dalszym rozwoju firmy należy do właściciela.

    J.S.: Czy w natłoku codziennych spraw znajduje Pani czas na jakieś hobby, rozrywkę, sport - pasję inną herbaciane inspiracje? Jeżeli tak, to na jaką?

    B.K.: Tak jak wspominałam, jestem dobrze zorganizowaną osobą – co nie znaczy, że wszystko mam wyliczone co do minuty. Jednak od czasu do czasu uda mi się wygospodarować chwilę na hobby w postaci rysowania karykatur lub tworzenia z modeliny, a także na jazdę rowerem po wspaniałych wrocławskich ścieżkach rowerowych. Chętnie wybieram się wraz z narzeczonym na występy dobrych kabaretów. Kabaret zalicza się do naszych wspólnych zainteresowań.

    J.S.: Jakie są Pani plany zawodowe na przyszłość? Czy myśli Pani raczej o dalszej rozbudowie swojego biznesu, czy może chciałaby Pani spróbować czegoś zupełnie nowego?

    B.K.: Zdecydowanie będę się skupiać na rozwoju firmy i wzbogacaniu oferty, jednak nie znaczy to, że nie znajdę czasu na poszerzenie moich zawodowych planów i zainteresowań. W tej chwili myślę o usługach kartograficznych lub pośrednictwie na rynku nieruchomości – obydwa te zajęcia są dla mnie bardzo ciekawe.

    J.S.: Dziękuję serdecznie za rozmowę, życzę powodzenia i dalszych sukcesów!
     

      * BEATA KULECZKO – absolwentka geografii na Uniwersytecie Łódzkim; właścicielka firmy „Łyczek Herbaty” zajmującej się sprzedażą luksusowych herbat na terenie całej Polski. O jej herbacianej pasji można dowiedzieć się więcej zaglądając do jej saloniku we Wrocławiu lub na stronę internetową: www.lyczekherbaty.pl.

Tagi:
article.starrate
  • Currently 5.0
comment.rate.info

comments.title:

comments.added kainrazc-Anna
August 4, 2010 9:29 PM

Zawsze marzyłam o takiej właśnie herbaciarni i rozmowach z klientami, dzieleniu się z nimi wiedzą i pasją, to chyba najprzyjemniejsze w biznesie wykonywanym tak jak Pani to robi. To piękne zajęcie rozbudzające zmysły,picie herbaty nie tak machinalnie w pośpiechu ale czerpiąc z tego wiele przyjemności, no i ta konwersacja. Gratuluję tej pracy i artykułu. Żałuję iż sama kiedyś nie uwierzyłam w sukces takiego przedsięwzięcia, widząc tylko wiele problemów. Widać pasja i wiara w słuszność tego co się robi pokona wszystkie przeszkody.

comments.added kulka-Beata
August 4, 2010 8:48 PM

Vanessa-Anna - dziękuję bardzo za miłe słowa :) Niestety to 'zarażanie pasją' czasami mnie przerasta i... nie potrafię przestać gadać! :D Całe szczęście większość klientów podejmuje tą 'nierówną walkę' i już niejednokrotnie zakończyło się to godzinnymi pogaduchami ;) Także boo_boo-Ola - zapraszam na takie pogaduchy :) Pozdrawiam :)

comments.added vanessa-Anna
August 4, 2010 10:24 AM

Wydaje mi się, że to co pozwala przetrwać wielu małym firmom na rynku, to jest właśnie pasja ich właścicieli. Tak jak w przypadku pani Beaty. W końcu nie każdy może sobie pozwolić na ekskluzywną herbatkę, a mimo to firma działa i rozwija się. Powód? Tutaj właśnie największą rolę odgrywa to zaangażowanie, o którym mówi Pani w wywiadzie. Pani Beata pewnie "zaraża" własną pasją swoich klientów i dzięki temu oni są świadomi tego, co naprawdę jest dobre i warte kupienia. Wiem, bo i w moim zawodzie właśnie to się liczy - silna motywacja i pasja. Życzę, Pani Beatko, dalszych sukcesów!

comments.added boo_boo-Ola
August 3, 2010 9:32 PM

O, bardzo lubię herbatkę! Na pewno wpadnę do Pani Beaty po kilka paczek zielonej lub czerwonej...